kulinarne fascynacje w zwykłej polskiej kuchni
środa, 16 października 2013
16 pażdziernika - Światowy Dzień Żywności

16 października. Niby kolejna kartka w kalendarzu. Zwykły, jesienny dzień. Światowy Dzień Chleba. Ale 16 października to także inne święto – Światowy Dzień Żywności!  Zapewne zapytacie – ale o co chodzi? Jedzenie ma swoje święto?  Tak, ma swoje święto, które uczy nas szacunku do jedzenia, zapobiegania marnotrawstwu a co za tym idzie także walce z ogromnym problemem niedożywienia wśród dzieci.

Ostatnio kurier przywiózł mi 2 tajemnicze przesyłki.

W pierwszej była pusta miska z nadrukowanymi buźkami dzieci – wesołych, ale wśród nich znalazły się 3 smutne buźki… oraz z pytaniem „czego tu brakuje?”


Druga paczuszka zawierała pendrive w kształcie czerwonego serca, które okazało się „brakującym elementem”.


Jak to powiązać? To bardzo proste. Przytoczę tu informację prasową  dotyczącą  Światowego Dnia Żywności oraz programu „Dożywianie z Carrefour” i „STOP marnotrawstwu!”

„Pusty talerz i głód zamiast posiłku to rzeczywistość wielu polskich dzieci. A jednak w Polsce żywności nie brakuje – statystycznie marnujemy aż 30% jedzenia. Obchodzony 16 października Światowy Dzień Żywności to dobra okazja, aby uświadomić sobie skalę problemu niedożywienia i marnotrawstwa żywności.”

W Polsce skala problemu niedożywienia dotyka ponad 2,1 mln dzieci w wieku od 0 do 17 lat. Niewystarczająca ilość dostarczanego jedzenia w znacznym stopniu może przyczyniać się do zaburzeń funkcjonowania całego organizmu, a co za tym idzie do zahamowania prawidłowego rozwoju.

„W tym samym czasie, co roku w Polsce do kosza trafia aż 9 mln ton kupionej żywności. Wyrzucamy, bo skończył się termin przydatności do spożycia, bo żywność była niewłaściwe przechowywana, bo kupiliśmy jedzenie niskiej jakości, bo zrobiliśmy zbyt duże zakupy, bo nasze porcje są zbyt duże, a resztek nie umiemy wykorzystać.

Najczęstsze przyczyny wyrzucania żywności (wg przeprowadzonych badań) to:

  • przegapiony termin przydatności do spożycia (39%);
  • zbyt duże porcje posiłków (34%);
  • zbyt duże zakupy (22%);
  • niewłaściwe przechowywanie żywności (21%);
  • zakup produktu niskiej jakości (20%);
  • brak pomysłów na wykorzystanie składników do różnych dań (5%).

 

Wśród produktów najczęściej wyrzucanych przez Polaków znalazły się produkty, które szybko się psują i które są często używane:

  • pieczywo (48%);
  • ziemniaki (37%);
  • wędliny (37%)
  • warzywa (19%)
  • owoce (18%)

Głównymi „winowajcami” są konsumenci indywidualni, którzy odpowiadają za 42% zmarnowanej żywności. Prawie tyle samo, bo aż 39% marnuje się na etapie produkcji żywności. Restauracje i catering to 14% całej zmarnowanej żywności, zaś dystrybucja odpowiada za pozostałe 5%.”

„Realizując programy zaangażowania społecznego, Carrefour Polska walczy z niedożywieniem wśród dzieci i marnotrawstwem żywności. We współpracy z Caritas Polska już po raz trzeci realizujemy program „Dożywianie z Carrefour”. Dzięki grantowi przyznanemu przez Międzynarodową Fundację Carrefour, 1260 dzieci z całej Polski będzie otrzymywać posiłki przez 5 dni w tygodniu do końca roku szkolnego 2013/2014. Wartość udzielonej pomocy to ponad 1,2 mln zł. Podczas trwania poprzednich edycji programu wydano ponad 400 tys. posiłków, a wsparcie finansowe wyniosło 2 mln 250 tys. złotych.”

„STOP Marnotrawstwu” to inicjatywa, której celem jest zwrócenie uwagi pracowników, dostawców i klientów Carrefour na kwestię marnotrawienia żywności, zasobów naturalnych, czasu, pieniędzy czy talentów. Jednym z elementów inicjatywy jest edukacyjny program Odpowiedzialnie każdego dnia!, będący internetową bazą wiedzy. Baza zawiera porady dotyczące przeciwdziałania marnowaniu żywności i zasobów naturalnych, a także właściwego sortowania odpadów i recyklingu. Celem programu jest kształtowanie postaw społecznych poprzez drobne zmiany w zachowaniu, a także wskazanie dodatkowych źródeł oszczędności dla każdej rodziny. Program jest ogólnodostępny i znajduje się na stronie carrefour.pl, w zakładce „Odpowiedzialność społeczna w Carrefour”.

Przygotowując posiłki, robiąc zakupy – warto pamiętać o tym problemie. Szanujmy żywność, zapobiegajmy jej marnotrawstwu – pamiętając, że zmarnowane jedzenie, to kolejny pusty talerz… dziecka.

Bądźmy odpowiedzialni każdego dnia i dawajmy przykład innym.

(źródło: Materiały prasowe Carrefour Polska)

 



poniedziałek, 14 października 2013
3. urodziny bloga!

Trzy lata temu spotkałam grupkę osób, wspaniałych osób, pełnych pasji, radości i miłości do kulinariów.  Ludzi, z którymi do tej pory mogę porozmawiać na każdy temat także poza sferą kulinarną.  Ludzi, którzy wspierali mnie na samym początku prowadzenia bloga służąc radą i pomocą.

Dlatego chcę tu i teraz Im podziękować. Dorotko, Irenko i Andrzeju – to dzięki Wam odkryłam na nowo swoja pasję – zawsze pozostaniecie moimi mentorami i wzorcami.

Te kilka godzin razem spędzonych podczas gotowania sprawiły, że poczułam z nimi niezwykłą więź. Mogę powiedzieć, że podsycili we mnie tę małą iskierkę, która rozpłomieniła się do tego stopnia, że dzisiaj mój blog obchodzi 3 urodziny.

To mało i dużo. Mało, bo są blogerzy ze zdecydowanie dłuższym stażem. Dużo, bo jednak dałam radę przez te 3 lata – choć wzlotów, upadków, momentów radości  ale też i zniechęcenia było naprawdę dużo.

Przez te 3 lata uodporniłam się na głupie, anonimowe komentarze – o pierwszym z nich jednak zapomnieć nie mogę... Przez te 3 lata poznałam kolejnych ludzi dla których pasja gotowania jest ważniejsza niż splendor i fanfary.  Cieszę się, bo dzięki temu, że jestem blogerką mogłam uczestniczyć w wielu wspaniałych warsztatach, konferencjach i spotkaniach.  I choć może się to wydawać tylko fanaberią, to uwierzcie mi, że wiele z tych lekcji wykorzystałam w późniejszym swoim domowym gotowaniu.

Obserwując swojego bloga, widzę jak się zmieniał, jak dojrzewał, jak uczyłam się razem z nim i dla niego, jak piękniały moje fotki. Tym bardziej jestem z nich dumna, że nauczyłam się tego sama, próbując, ćwicząc i próbując.

Przez te 3 lata blog przyciągnął wielu stałych czytelników, których codziennie przybywa. Powiązany z blogiem  fanpage na FB ma już 806 polubień. Dla jednych mało, dla mnie w sam raz – bo wierzę, że są to osoby lubiące blog za przepisy i zdjęcia – nie dla konkursów.

Dziękuję Wam kochani Czytelnicy i kochani Lubisie, że jesteście ze mną. Bo to Wy nakręcacie mnie do dalszego działania i to dla Was chcę tworzyć. To właśnie Wy podtrzymujecie mnie na duchu gdy przychodzą chwile zwątpienia a podcięte skrzydła opadają …

Mój blog wymaga jeszcze wielu zmian – przede wszystkim wizualno – technicznych. Przyjdzie i na to pora , a tymczasem …

Chciałabym życzyć sobie wytrwałości, inspiracji, zadowolenia i radości z tego, że mam swoja pasję, że niczego za nią w zamian nie żądam i nie oczekuję. Bo robię to przede wszystkim dla siebie i dla swoich Czytelników, nie dla aureoli.

Nie zdążyłam upiec ciasta – trudno – myślę, że mój blog jakoś sobie z tym poradzi. Wystarczy mu przecież to, że oddałam mu całe swoje serce!

Wszystkiego dobrego smaczniezjoanna.blox.pl



piątek, 11 października 2013
Tarty na 1001 sposobów - Delecta - recenzja produktu.

Kiedy zaproponowano mi przetestowanie gotowych Tart na 1001 sposobó Delecty podeszłam do tego bardzo sceptycznie. Tarty? Gotowce?  No raczej kruche ciasto mi wychodzi, choć żaden ze mnie mistrz cukiernictwa, ale że lubię nowinki w kuchni postanowiłam wypróbować. Dla Was, dla tych wszystkich, których zrobienie kruchego ciasta przeraża i dla tych, którzy często zapominają o uzupełnieniu zapasów kuchennych i nagle okazuje się, że w szafce nie ma mąki, proszku do pieczenia czy innych ingrediencji.

I tutaj nowy produkt Delecty może przyjść z pomocą.

Występuje w dwóch rodzajach – tarta na słodko oraz tarta na słono.

Źródło: materiały prasowe Kolterman Media Communication

Pierwsze co zrobiłam, to sprawdziłam skład. Jeśli chodzi o ciasto to znalazłam w nim tylko: mąkę pszenną, sól, substancje spulchniające (difosforany i węglan sodu) oraz w przypadku tarty na słodko – glukozę. Do każdego rodzaju tarty dołączony jest fix czyli to co spoi nadzienie – analizując składniki to nic innego jak masa budyniowa na słodko i na słono (mąka pszenna, skrobia, przyprawy (w tarcie słonej) oraz glukozę i karoteny (w tarcie słodkiej).

Dodajemy tylko jajka, margarynę, zimną wodę a do fixów – mleko lub śmietankę i jajka

Każdy z 2 rodzajów tarty to tylko baza pod nasze późniejsze wariacje. Składniki i rodzaje nadzieja zależą tylko i wyłącznie od naszego widzimisię, nastroju oraz dostępności sezonowych produktów.

Ja przygotowałam obie wersje tarty .

Moja wersja tarty na słodko – to tarta cytrynowa. Wyszła smaczna, ale krem budyniowy jednak nie do końca mi w niej pasował.

Tarta cytrynowa

Natomiast do tarty na słono dodałam mrożoną mieszankę warzyw chińską i ser feta.

Tarta z chińską mieszanką warzywną i fetą

Powiem wam, że tarta na słono bardziej trafiła w gust mojego Łasucha – mój także.

Jeśli chodzi o przygotowanie ciasta, to jest to naprawdę proste. Wystarczy mikser. Ciasta nie trzeba chłodzić ani obciążać przed pieczeniem. Wystarczy dobrze ponakłuwać je widelcem.

Ja ciasta nie rozwałkowywałam, tylko wylepiłam nim formę ręcznie. Wyszło bardzo kruche i delikatne.

Tarty są naprawdę wygodne, zwłaszcza dla tych, którzy nie lubią zagniatać, czekać, wałkować. I choć zawsze będę Was namawiać do własnoręcznego zrobienia ciasta kruchego , to jednak z czystym sumieniem mogę polecić ten półprodukt do wykorzystania w Waszych kuchniach. Puśćcie wodze kulinarnej fantazji i zaszalejcie z nadzieniem, zaskakując swoich przyjaciół. Albo zapraszając ich do wspólnego pieczenia – świetna zabawa gwarantowana. A po więcej inspiracji zapraszam was na stronkę – delektujemy.pl a także do książeczki z przepisami, która znajduje się w każdym opakowaniu produktu.



niedziela, 06 października 2013
Kremowe risotto z grzybami leśnymi

Wyjęłam dzisiaj z zamrażalnika ostatnie pudełko zeszłorocznych grzybów. Trzeba zrobić miejsce na nowe zapasy. Mam nadzieję, że w końcu wybiorę się do lasu.

A dzisiejsze grzybki powędrowały do risotto, bo to obiad szybki i smaczny. Akurat z tego co było pod ręką.

Składniki:

  • ok. 300 g mieszanych grzybów leśnych (świeżych lub mrożonych)
  • 1 duża cebula
  • 100 g suchego ryżu
  • 1 pęczek świeżej natki pietruszki
  • sól
  • pieprz czarny mielony
  • odrobina płatków chili
  • szczypta czosnku w płatkach
  • 1 łyżka śmietany 18%
  • 2 łyżki masła
  • gorąca woda

Świeże grzyby oczyścić i obgotować w osolonej wodzie. Odcedzić. Mrożone lekko rozmrozić. Cebulę pokroić w kostkę, a natkę drobno posiekać.

W rondlu rozpuścić masło i wrzucić cebulę. Zeszklić. Następnie dodać grzyby i lekko je obsmażyć razem z cebulą. Wsypać suchy ryż, dokładnie wymieszać i smażyć ok. 1 minuty ciągle mieszając. Następnie wlać wodę (ok. 1 szklanki), zmniejszyć ogień, przykryć i gotować aż ryż wchłonie wodę i stanie się sprężysty. Zamieszać od czasu do czasu. W razie potrzeby uzupełniać wodę. Następnie doprawić solą, pieprzem, wsypać płatki czosnku i chili. Dokładnie wymieszać. Chwilę pogotować.

W miseczce rozrobić śmietanę z ciepłą wodą i łyżką sosu z patelni. Wlać do ryżu, zamieszać, zagotować i wyłączyć ogień. Pozostawić chwilę pod przykryciem i na koniec dodać posiekaną natkę.

Wymieszać i podawać.

niedziela, 22 września 2013
Ciasto z figami

Nie jestem cukiernikiem. Zdecydowanie nie mam zdolności do wypiekania wszelkich cudowności, które zachwycają oczy i cieszą podniebienia.  W dodatku mój piekarnik wcale, a wcale mi w tym nie pomaga.

Dlatego, jeśli już zdarzy mi się coś upiec to są to ciasta proste, bez udziwnień i komplikacji.

Przepis na to ciasto podrzuciła mi Malwina. Pierwsze jakie zrobiłam także było z malinami, ale niestety nie wyszło, bo mój piekarnik postanowił nie dopiec środka. Wczoraj zrobiłam drugie podejście, a zamiast malin dodałam figi. I tym razem ku mojej uldze udało się!

Składniki (przepis od Malwiny):

  • 10 dag masła
  • 10 dag miałkiego cukru
  • 2 jajka
  • kilka kropli aromatu waniliowego
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 10 dag mąki pszennej
  • 6 świeżych fig

Piekarnik rozgrzać do 180 st. C. Figi pokroić w plasterki ok. 0,5 cm.

Miękkie masło utrzeć z cukrem na puchatą masę. Dodawać po 1 jajku cały czas ucierając. Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia i dodawać stopniowo do masy miksując na gładko. Do wyrobienia ciasta użyłam mieszadła do wyrabiania robota Kenwood FP 270.

Przełożyć do małej foremki i piec ok. 25 – 30 minut do „suchego” patyczka. Pozostawić w formie do ostygnięcia. Przed podaniem posypać cukrem pudrem.





sobota, 21 września 2013
Okoń morski na parze z warzywami - recenzja produktu

W ramach współpracy ze sklepem redcoon.pl we wrześniu dostałam do przetestowania parowar AEG DG 5552 (produkt w sklepie możecie zobaczyć tu: KLIK ). Wybrałam go z listy produktów do testowania, ponieważ mój poprzedni sprzęt wyzionął ducha i musiałam używać specjalnego sitka do gotowania na parze, co oczywiście w przypadku robienia obiadu dla 2 osób trwało wieczność.

Parowar  AEG DG 5552 ma nowoczesny design – doskonale pasuje do każdego wystroju kuchni. Mogę wręcz powiedzieć, że … jest ładny: czarno – srebrny, z niebiesko podświetlonym elektronicznym wyświetlaczem. No dobrze, dość tego babskiego zachwytu, przejdźmy do konkretów.

Parowar ma trzy koszyczki do użytku, doskonale do siebie dopasowane. Nie ma mowy by skraplająca się woda wyciekała bokami.  Oprócz tego na wyposażeniu jest pojemnik do gotowania ryżu.  

Moc wyjściowa urządzenia to 700 W. Wielką zaletą tego parowaru jest możliwość ustawienia gotowania z opóźnieniem. Doskonale sprawdzi się to w sytuacji gdy np. musimy wyjść z domu,  a po powrocie nie będzie już czasu na gotowanie obiadu.

Urządzenie ma także wszystkie zabezpieczenia przed przegrzaniem. W przypadku gdy zabraknie wody w pojemniku – parowar się wyłączy.  A więc na pewno nic nam się nie spali jeśli zapomnimy o naszej potrawie, choć producent podaje, że maksymalna ilość w pojemniku wystarczy na 50 minut parowania – spokojnie więc w takim czasie nasz obiad będzie gotowy.

Obsługa jest bardzo prosta, w instrukcji (a także na samym urządzeniu) podane są orientacyjne czasy przygotowywania poszczególnych mięs, ryb, warzyw i innych produktów. Możemy więc zaplanować sobie kolejność stawiania kolejnych koszyczków, które dla ułatwienia są ponumerowane.

Aby przetestować parowar w pełni postanowiłam przygotować obiad z wykorzystaniem wszystkich elementów urządzenia.

Postawiłam na rybę, ryż i zielone warzywa

Składniki:

  • 2 sprawione okonie morskie
  • 1 duży brokuł
  • 20 dag zielonej fasolki szparagowej
  • 100 g białego ryżu

Marynata do ryby:

  • 1 łyżeczka czosnku w proszku
  • 2 łyżki oleju pomidor + czosnek + bazylia
  • 1 łyżka soku z limonki
  • sól morska

Osuszoną rybę posolić z obu stron, składniki marynaty dokładnie wymieszać i posmarować rybę z każdej strony (także w środku). Zawinąć w folię aluminiową i odłożyć do lodówki na 20 minut.

Przygotować urządzenie. Do pojemnika do gotowania wsypać ryż, wlać wodę, ułożyć w koszyku nr 1 i ustawić jako najniższe piętro. Przykryć i włączyć parowar, ustawiając czas ok. 40 minut.  W tym czasie brokuły podzielić na różyczki, a fasolkę pociąć na mniejsze kawałki. Włożyć do pojemnika nr 2, ustawić jako kolejne piętro po upływie ok. 20 minut i przykryć. Gdy do końca zostanie około 12 minut do pojemnika nr 3 włożyć ryby. Ustawić jako najwyższe piętro, przykryć i parować aż urządzenie się wyłączy.

Warzywa i ryż można lekko doprawić solą.

Fasolka wyszła pysznie chrupiąca, ryż kremowy a ryba rozpływała się w ustach.



 



niedziela, 15 września 2013
Cukiniowa potrawka z kukurydzą

Leniwa niedziela. Słońca brak, ciężkie chmury przesuwają się po niebie niczym złowrogie cienie.  Obiad zjedzony, czas przygotować kolację. I znowu kanapki? Nie, nie tym razem. Dziś serwuję kolację na ciepło. Taka mieszanka z cyklu „co mi się pod rękę nawinie”. Z jednego garnka, prawie jak leczo. Minimum składników, pełnia smaku. Zapraszam

Składniki:

  • 2 cebule
  • 1 cukinia
  • 3 małe pętka kiełbasy np. śląskiej
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 mała puszka kukurydzy konserwowej
  • sos worcestershire
  • sól
  • pieprz czarny mielony
  • keczup łagodny
  • łyżka masła lub oleju

Cebulę i kiełbasę pokroić w półtalarki. Cukinię umyć i jeśli ma ładną skórkę nie obierać. Pokroić w kostkę. Czosnek drobno posiekać, kukurydzę osączyć.

W garnku rozgrzać masło lub olej, wrzucić cebulę i lekko ją zeszklić. Dodać czosnek i szybko przesmażyć ciągle mieszając. Następnie dodać kiełbasę, wymieszać z cebulą, wlać sos worcestreshire  i smażyć na złoto.  Wrzucić cukinię i kukurydzę, wlać trochę gorącej wody, dodać keczup i przyprawy. Wymieszać i gotować na małym ogniu aż cukinia zmięknie.

Podawać z chlebem. Ja do tego wypiłam kubek gorącego barszczu.




poniedziałek, 26 sierpnia 2013
Cynamonowe gofry - recenzja produktu

W ramach akcji „Blog Partner Redcoon” organizowanej przez sklep Redcoon.pl otrzymałam do przetestowania nietypową gofrownicę Efbe - Schott ZWE 1010 (produkt w sklepie możecie zobaczyć tu: KLIK )

Dlaczego nietypową? Jak widzicie na zdjęciu, można w niej wypiekać gofry o 8 różnych wzorach. Gofry wyglądają jak małe obrazki i na pewno zachęcą do zjedzenia śniadania większość małych (i dużych też) niejadków.

Gofrownica jest bardzo prosta w obsłudze. Posiada kontrolne lampki, które tak jak w przypadku opiekacza do tostów wskazują nam, kiedy gofry są gotowe. Warto jednak potrzymać je chwilę dłużej, żeby stały się rumiane, bo wtedy są bardziej chrupkie.

Do kompletu dołączona jest książeczka z przepisami na różne rodzaje gofrów, minusem jest brak polskiego tłumaczenia, ale myślę, że ze słowniczkiem każdy sobie poradzi. A jakby co, to będę zamieszczać przepisy właśnie z tej książeczki, bo trochę do wypróbowania ich jest.

 Ja na początek wybrałam prosty przepis na gofry cynamonowe ( nr 2).

Składniki:

  • 60 – 70 g masła
  • 125 g cukru
  • 2 jajka
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • sok z połowy cytryny
  • 200 – 250 g mąki

Zmiksować masło z cukrem i jajkami. Dodać sok z cytryny, cynamon i przesianą mąkę. Miksować na gładką, dość zwartą masę.

Włączyć urządzenie. Kiedy się nagrzeje i zgaśnie lampka, nakładać małymi porcjami ciasto (można na każdy kwadracik nałożyć kulkę ciasta wielkości orzecha włoskiego, albo dość szeroki wałek na środek formy). Zamknąć urządzenie. Piec chwilę dłużej od zgaśnięcia lampki, aż gofry się zrumienią.

Można chrupać na ciepło i na zimno. Są pyszne!


 



sobota, 24 sierpnia 2013
Dżem brzoskwiniowy z wanilią i cynamonem

Jeszcze trwa lato, jeszcze słonko przygrzewa, ale poranki już mgliste a wieczory chłodne. Jak sobie pomyślę, że za chwilę znowu będzie "pół roku mroku" to aż mam dreszcze... I dlatego "zamykam" lato w słoikach... Tym razem padło na brzoskwinie.

Składniki:

  • 2 kg brzoskwiń
  • sok z cytryny
  • 2 – 2,5 szklanki cukru (w zależności od tego jak słodkie są brzoskwinie)
  • 2 laski wanilii
  • 1/3 - 1/2 łyżeczki cynamonu

Brzoskwinie sparzyć, obrać ze skórki i wyjąć z nich pestki. Pokroić na mniejsze cząstki. Włożyć do garnka, albo głębokiego rondla i zasypać cukrem. Dobrze wymieszać. Gotować ok. 15 minut na małym ogniu, aż owoce puszczą sok (często mieszać). Potem dolać sok z cytryny, włożyć wanilię i dodać cynamon. Gotować kolejne 15 - 20 minut od czasu do czasu mieszając aż ilość soku się zredukuje. Ostudzić, przełożyć do wyparzonych słoiczków. Pasteryzować ok. 20 minut.


 Przepis na ten dżem bierze udział w akcji Morelkowo Brzoskwionowo 5 organizowanej na blogu stokolorowkuchni.blox.pl 




 



niedziela, 18 sierpnia 2013
Pomidorowa ze świeżych pomidorów

Lato się kończy… widać to po straganowych półkach i cenach owoców warzyw. Pomidory są teraz bardzo tanie, trzeba je wykorzystywać zanim  zaśpiewamy addio pomidory!

U mnie dzisiaj zagościła zupa pomidorowa. Ugotowana tylko na wywarze z warzyw, z mnóstwem świeżych pomidorów. Takiego smaku i zapachu nie da nam żaden koncentrat czy przecier, a kolor… od razu poprawia nastrój. Nie dodawałam śmietany, ani nawet jogurtu bo zupa po zmiksowaniu stała się kremowa sama z siebie, ale jeśli lubicie to oczywiście możecie dodać.

 Życzę więc Wam smacznego z lekką pomidorową.

Składniki (na 5 l garnek):

  • duży pęczek włoszczyzny
  • 2 kg świeżych pomidorów gruntowych
  • sól
  • pieprz czarny mielony
  • liść laurowy
  • ziele angielskie

Włoszczyznę oczyścić i umyć. Marchew, pietruszkę i korzeń selera pokroić w mniejsze kawałki, wrzucić do garnka. Dodać twardą część pora i sporo liści selera i natki pietruszki. Zalać wodą, dodać ziele angielskie i liść laurowy. Przykryć i gotować, aż warzywa zmiękną.

Pomidory dokładnie umyć i pokroić na kawałki (usunąć szypułki).

Z zupy wyjąć większe liście selera. Włożyć pomidory i gotować aż się rozpadną. Następnie wszystko razem zmiksować. Ja przelałam do szklanego kielicha robota Kenwood FP 270. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Podawać z makaronem albo z ryżem.


 



1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 55



Akcja: Nie kradnij zdjęć! Smacznie Z Joanna

Wypromuj również swoją stronę Wykrywacz smaku - www.wykrywacz-smaku.pl - moja galeria Top Blogi Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi Durszlak.pl
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...