kulinarne fascynacje w zwykłej polskiej kuchni
sobota, 21 września 2013
Okoń morski na parze z warzywami - recenzja produktu

W ramach współpracy ze sklepem redcoon.pl we wrześniu dostałam do przetestowania parowar AEG DG 5552 (produkt w sklepie możecie zobaczyć tu: KLIK ). Wybrałam go z listy produktów do testowania, ponieważ mój poprzedni sprzęt wyzionął ducha i musiałam używać specjalnego sitka do gotowania na parze, co oczywiście w przypadku robienia obiadu dla 2 osób trwało wieczność.

Parowar  AEG DG 5552 ma nowoczesny design – doskonale pasuje do każdego wystroju kuchni. Mogę wręcz powiedzieć, że … jest ładny: czarno – srebrny, z niebiesko podświetlonym elektronicznym wyświetlaczem. No dobrze, dość tego babskiego zachwytu, przejdźmy do konkretów.

Parowar ma trzy koszyczki do użytku, doskonale do siebie dopasowane. Nie ma mowy by skraplająca się woda wyciekała bokami.  Oprócz tego na wyposażeniu jest pojemnik do gotowania ryżu.  

Moc wyjściowa urządzenia to 700 W. Wielką zaletą tego parowaru jest możliwość ustawienia gotowania z opóźnieniem. Doskonale sprawdzi się to w sytuacji gdy np. musimy wyjść z domu,  a po powrocie nie będzie już czasu na gotowanie obiadu.

Urządzenie ma także wszystkie zabezpieczenia przed przegrzaniem. W przypadku gdy zabraknie wody w pojemniku – parowar się wyłączy.  A więc na pewno nic nam się nie spali jeśli zapomnimy o naszej potrawie, choć producent podaje, że maksymalna ilość w pojemniku wystarczy na 50 minut parowania – spokojnie więc w takim czasie nasz obiad będzie gotowy.

Obsługa jest bardzo prosta, w instrukcji (a także na samym urządzeniu) podane są orientacyjne czasy przygotowywania poszczególnych mięs, ryb, warzyw i innych produktów. Możemy więc zaplanować sobie kolejność stawiania kolejnych koszyczków, które dla ułatwienia są ponumerowane.

Aby przetestować parowar w pełni postanowiłam przygotować obiad z wykorzystaniem wszystkich elementów urządzenia.

Postawiłam na rybę, ryż i zielone warzywa

Składniki:

  • 2 sprawione okonie morskie
  • 1 duży brokuł
  • 20 dag zielonej fasolki szparagowej
  • 100 g białego ryżu

Marynata do ryby:

  • 1 łyżeczka czosnku w proszku
  • 2 łyżki oleju pomidor + czosnek + bazylia
  • 1 łyżka soku z limonki
  • sól morska

Osuszoną rybę posolić z obu stron, składniki marynaty dokładnie wymieszać i posmarować rybę z każdej strony (także w środku). Zawinąć w folię aluminiową i odłożyć do lodówki na 20 minut.

Przygotować urządzenie. Do pojemnika do gotowania wsypać ryż, wlać wodę, ułożyć w koszyku nr 1 i ustawić jako najniższe piętro. Przykryć i włączyć parowar, ustawiając czas ok. 40 minut.  W tym czasie brokuły podzielić na różyczki, a fasolkę pociąć na mniejsze kawałki. Włożyć do pojemnika nr 2, ustawić jako kolejne piętro po upływie ok. 20 minut i przykryć. Gdy do końca zostanie około 12 minut do pojemnika nr 3 włożyć ryby. Ustawić jako najwyższe piętro, przykryć i parować aż urządzenie się wyłączy.

Warzywa i ryż można lekko doprawić solą.

Fasolka wyszła pysznie chrupiąca, ryż kremowy a ryba rozpływała się w ustach.



 



poniedziałek, 29 października 2012
Szczupak zapiekany z ziemniakami

Dostałam w prezencie od szwagra pięknego szczupaka . Uwielbiam ryby, zwłaszcza drapieżne, a szczupaka w szczególności – najlepiej po prostu smażonego na patelni. Tym razem jednak postanowiłam wykorzystać przepis prosto z warmińskich szlaków kajakowych – solidna dawka energii na zimne dni.


Składniki:

  • 80 dag tuszki szczupaka
  • 6 dag masła
  • 50 dag ziemniaków
  • 1 szkl. gęstej śmietany (kwaśnej)
  • sól
  • pieprz czarny mielony

Szczupaka wypatroszyć i oczyścić z łusek, umyć i osuszyć. Pokroić w dzwonka i posolić. Odstawić do lodówki. W tym czasie obrać ziemniaki, pokroić je w plasterki i obgotować w osolonym wrzątku ok. 5 minut. Odcedzić. Naczynie żaroodporne wysmarować masłem, ułożyć  w nim plasterki ziemniaków, a na nich rybę. Posypać obficie pieprzem i piec na złoty kolor w 170 st. C. W trakcie można rybę odwrócić.



22:57, js28 , ryby
Link
środa, 12 września 2012
Dorsz orientalnie

No i się rozpadało…  za oknem jesiennie i mglisto. Może jeszcze nie zimno, ale tak jakoś nieprzyjemnie. A co najlepiej poprawia humor w taki dżdżysty dzień? Oczywiście pyszne jedzonko. Ja dzisiaj postawiłam na rybę z orientalną nutką. Bo jak sami wiecie kuchnia azjatycka jest moją ulubioną.


Składniki:

  • skórka otarta z 1 limonki
  • 3 łyżki soku z limonki
  • świeży imbir (ok. 5 cm)
  • 2 łyżki wina mirin lub wytrawnego sherry
  • 2 łyżki jasnego sosu sojowego
  • 2 łyżeczki cukru
  • ok. 90 dag dorsza (najlepiej filety)
  • 3 łyżeczki mąki kukurydzianej
  • 1,5 łyżki oleju
  • 1 cebulka (może być dymka)
  • 200 ml bulionu warzywnego

Skórkę i sok z limonki wymieszać ze startym imbirem, winem mirin, sosem sojowym i cukrem.  Rybę pokroić na kawałki, oprószyć mąką (strzepując nadmiar). Rozgrzać wok i wlać olej. Kiedy zacznie dymić wrzucić posiekaną cebulkę i smażyć przez ok. 1 minutę. Następnie włożyć rybę i smażyć przez kolejną minutę, mieszając ostrożnie, by jej nie rozgnieść. Dodać limonkową marynatę i bulion. Zagotować, zmniejszyć ogień i zostawić na małym ogniu aż sos zgęstnieje. Podawać z ryżem lub z pieczywem.

 

 



piątek, 01 czerwca 2012
Grillowany dorsz "prawie" saute

W zeszłym tygodniu w pracy zbierano zapisy na ryby, które przywozi znad morza znajomy znajomego (itd.). Nie znając cennika, nie zdecydowałam się na nic. Dzisiaj rano rybki dojechały wprost z bałtyckich fal, z porannego łowienia. Piękne dorsze – tuszki i filety. W bardzo dobrych cenach. Nie mogłam się oprzeć, tym bardziej, że te mrożone dostępne w moim mieście to niestety sama zamrożona woda.

Kupiłam od razu 2 kg filetów i 1 tuszkę.

I właśnie zrobiłam obiadek. Nie wyszukany, ale pyszny i bardzo zdrowy. Potrzebna była tylko sól morska, pieprz cytrynowy i odrobina oliwy.  No i koniecznie surówka z kiszonej kapusty.

Składniki:

  • filety z dorsza ze skórką
  • pieprz cytrynowy
  • sól morska
  • oliwa do posmarowania patelni grillowej.

Filety oczyścić z resztek ości, opłukać i osuszyć. Posypać solą morską i pieprzem cytrynowym z obu stron i odstawić na 15 minut. W tym czasie można przygotować surówkę z kapusty kiszonej.

Posmarować patelnię grillową oliwą. Dobrze ją rozgrzać i smażyć na niej rybę, ostrożnie przewracając.

I to wszystko.  Jak dla mnie wystarczy :)



Tagi: ryba
17:27, js28 , ryby
Link Komentarze (4) »
wtorek, 22 maja 2012
Ryba wędzona na gorąco

Zgodnie z obietnicą przedstawię Wam dzisiaj pierwszy z przepisów przygotowywanych podczas Wielkiego Grillowania z Makro

Ryba wędzona na gorąco. I choć przepis dotyczy pstrąga - wędziliśmy makrelę. Doskonale sprawdzi się także w przypadku każdej innej ryby, trzeba tylko dobrać czas peklowania i wędzenia do wielkości ryby.

Składniki:

  • 8 szt. pstrąga (po ok. 30 – 40 dag każdy)

Solanka:

  • sól
  • 2 łyżki cukru
  • pieprz
  • ziele angielskie
  • liść laurowy
  • woda
  • mały surowy ziemniak (lub surowe jajko)

Ryby sprawić, wypłukać  z resztek krwi.Włożyć do naczynia, wlać wodę – tyle, żeby ryby były przykryte. Wrzucić do wody surowego ziemniaka (lub jajko) i wsypywać sól dokładnie mieszając. Sól należy dodawać tak długo, aż ziemniak lub jajko wypłyną. Następnie do solanki można dodać  cukier i przyprawy. Peklować ryby od 3 do 12 godzin (w zależności od ich wielkości).

Na zdjęciu: Ryba w solance

Po moczeniu w solance, ryby należy opłukać i osuszyć wieszając w ocienionym i przewiewnym miejscu, aż do pojawienia się cienkiej, lśniącej skórki. To bardzo ważne, ponieważ jeśli ryba dobrze nie obeschnie nie uwędzi się lecz ugotuje.

Na zdjęciu: Opłukana ryba przygotowany do osuszania


Na zdjęciu: Osuszanie ryb po wyjęciu z solanki

Po osuszeniu, ryby poddaje się wędzeniu na gorąco, które składa się z trzech etapów:

I – wstępne wędzenie, tzw. osuszanie wędzeniem przez 30 – 40 minut.

II – wędzenie właściwe w temp. 55 – 60 st. C (około 1 – 3 godzin, w zależności od wagi ryby). Ważne jest by kontrolować, czy ryby zbyt mocno się nie wytapiają.

III – wędzenie końcowe, które trwa około 20 minut w temp. 60 – 90 st. C

 Ryby prawidłowo uwędzone tą metodą mają delikatne, soczyste i jędrne mięso, skórka jest złocista lub jasnobrunatna, a sama ryba ma dymny zapach i lekko słonawy smak.

Smakowała wybornie!

Na zdjęciu: Ryby wędzone na gorąco



poniedziałek, 26 grudnia 2011
Ryba pieczona z tahini

Kiedy ładnych kilka lat temu wycinałam ten przepis z „Wysokich Obcasów” bardzo trudno było dostać pastę sezamową, nie wspominając już o tym, że przepis był naprawdę unikalny. Dzięki niemu wygrałam w konkursie wigilijnym swoją pierwszą kulinarną nagrodę – grill elektryczny.

Przepis mam do dziś wklejony w starym zeszycie, ale i w Internecie jest już praktycznie dostępny na każdym kulinarnym portalu (oczywiście powielany aż do znudzenia).

W tym roku postanowiłam przygotować tą potrawę ponownie i skorygować błędy, które zrobiłam za pierwszym razem, by wyszła naprawdę pyszna. I oto druga z orientalnych potraw, która zagościła na moim wigilijnym stole. Przepis jest troszkę przeze mnie zmodyfikowany.

Składniki:

  • 1 kg filetów z morskiej ryby
  • 6 – 7 łyżek pasty sezamowej tahini
  • 2 cebule
  • 2 – 3 ząbki czosnku
  • sok z 1 cytryny (lub więcej)
  • sól
  • pieprz cytrynowy
  • oliwa

Filety (ew. rozmrozić) pokroić na dość grube kawałki, każdy natrzeć pastą przygotowaną z oliwy, soli i pieprzu cytrynowego. Ułożyć w płaskim naczyniu do zapiekania. Odstawić.

Cebulę pokroić w kostkę, czosnek grubo posiekać. Rozgrzać oliwę i zeszklić cebulę z czosnkiem uważając, żeby nie zrumienić.

Tahini wymieszać z sokiem z cytryny na dość gęstą pastę. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Jeśli pasta jest bardzo gęsta można dodać jeszcze soku z cytryny (lub wody, jeśli wydaje się zbyt kwaśna).

Pastę rozsmarować na filetach, przykryć folią aluminiową i zapiekać przez 10 minut w 180 st. C. Potem folię zdjąć i dopiec, aż ryba będzie gotowa (około 15 minut). Trzeba uważać, żeby wierzch się nie przypiekł, bo będzie gorzka.

Tym razem wyszła przepyszna!

Polecam nie tylko na święta :)




piątek, 23 grudnia 2011
Śledzie z gorczycą

Jutro Wigilia. To już ostatnie przygotowania – w lodówce półki się zapełniają. Przeważają ryby, choć i pierogów nie zabraknie. A śledzi na pewno. Zrobiłam moje ulubione -  z gorczycą. Najlepiej przygotować je  1 - 2 dni wcześniej, żeby śledzie przejęły smaki.

Składniki:

  • 0,5 kg płatów śledziowych solonych
  • 2 łyżki cukru
  • 1/3 szkl. oleju
  • 1/4 szkl. octu 6%
  • 3 – 4 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 30 dag cebuli
  • 2-3 ziarna ziela angielskiego
  • listek laurowy
  • 4 łyżeczki gorczycy

Śledzie wymoczyć, pokroić na kawałki. Odstawić. Cebulę pokroić w paseczki, udusić na oleju. Dodać cukier, ocet, koncentrat pomidorowy, ziele angielskie i liść laurowy. Zagotować i razem dusić kilka minut. Dodać gorczycę i znów kilka minut gotować. Po wystygnięciu wymieszać ze śledziami i odstawić w chłodne miejsce.




wtorek, 29 listopada 2011
Gefilte fisz

Dziś kolejna potrawa z kuchni żydowskiej, chyba jedna z bardziej rozpoznawalnych – gefilte fisz, czyli klopsiki rybne.

Składniki:

Klopsiki:

  • 1,5 kg karpia lub innej białej ryby (ja użyłam zwykłych płotek)
  • 2-3 posiekane cebule
  • 2 łyżki pokruszonej macy
  • 2 jajka
  • 2 łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka mielonego pieprzu czarnego
  • 0,5 szkl. wody

Bulion:

  • odpadki rybne (głowa, skóra, kręgosłup)
  • 2 marchewki
  • 2 cebule
  • sól
  • pieprz czarny mielony

Rybę oczyścić, oskrobać, odciąć głowę, usunąć oczy i skrzela. Głowę dokładnie umyć i zostawić do przygotowania bulionu. Z ryby zdjąć skórę i usunąć kręgosłup. Dokładnie umyć i włożyć do garnka, dodać rybią głowę, wlać 2 litry wody, wrzucić pokrojone w plasterki marchewki i cebule. Doprawić solą i pieprzem. Zagotować i pozostawić na maleńkim ogniu.

Przygotować klopsiki:  mięso z ryby posiekać, dodać cebulę, macę, jajka, wodę oraz sól i pieprz. Wymieszać i ulepić niewielkie kulki.

Do wrzącego bulionu wlać 3 łyżki bardzo zimnej wody i włożyć klopsiki. Przykryć i gotować  godzinę na malutkim ogniu. Następnie odkryć i gotować jeszcze pół godziny. Ostudzić.

Wyjąć klopsiki i ułożyć je w salaterce lub głębokim półmisku. Bulion przecedzić przez sitko, marchewkę wyjąć i dodać do klopsików. Polać wszystko bulionem i odstawić na noc do lodówki.


 



czwartek, 23 grudnia 2010
Śledzie marynowane z marchewką i curry

I znowu wszędzie śledzie, śledzie i śledzie… a ja i tak lubię generalnie tylko te marynowane. Solone…hmm..owszem zjem, ale nie w każdej postaci, za to marynowane – ach! Mogłabym pochłaniać je całymi kilogramami :)

Dzisiaj mała wariacja na temat śledzi marynowanych. Wyczytałam gdzieś przepis, że można je zrobić z przesmażoną marchewką, ale… bez żadnych przypraw! Tylko duszona marchewka i śledź. Jak to, bez przypraw? No i wymyśliłam śledź w marchewce z curry :) – no bo jakby mogło być inaczej.

Składniki:

  • 0,5 kg śledzi marynowanych
  • 3-4 marchewki (spore)
  • 2 goździki
  • pół łyżeczki curry
  • świeżo mielony czarny pieprz.

Śledzie obrać ze skórki i pokroić w kostkę, albo w paski. Marchew obrać, zetrzeć  i poddusić na oleju (ma cały czas być wilgotna – nie można jej obsuszyć, ani tym bardziej przypalić). Dodać przyprawy i dusić na pół miękko. Kiedy będzie gotowa, w słoiczku, albo w miseczce układać warstwami na przemian marchew i śledzie. Odstawić na 1-2 dni, ale smaki szybko się przenikają.

Smacznego!


14:12, js28 , ryby
Link
piątek, 15 października 2010
Ryba na parze a

Ryba na parze a’la Ja

Szwagier Marek zaopatrzył mnie w cudowne, tłuściutkie słodkowodne rybki - płotki, bączki, karasie. Uwielbiam ryby, ale ciągle jeść je w tej samej postaci (smażone)...chyba każdemu by się znudziło. Cóż, trzeba spróbować czegoś nowego. Zasiadłam wczoraj z mądrymi książkami w ręku, żeby poszukać jakiegoś konstruktywnego przepisu na rybę słodkowodną i...niestety, wszędzie tylko filety z ryb morskich, albo łosoś, albo tuńczyk. Ja rozumiem, że taka moda, ale przecież świat ryb nie kończy się tylko na łososiu bądź tuńczyku. Postanowiłam zaimprowizować. Wiedziałam już, że ma to być rybka ugotowana na parze, ale co dalej? Wzięłam więc 3 dorodne sztuki, wypatroszyłam (brrr...niektóre jeszcze się ruszały i musiałam je zamordować :( ) i otworzyłam moją magiczną szafkę z przyprawami. Wyjęłam z niej:

- przyprawę do ryb

- suszony tymianek

- suszoną kolendrę

- suszoną bazylię

- 1 dużą cebulę

- 1 cytrynę

- 4 ząbki czosnku

- sos do ryb Winiary.

Wypatroszone i oczyszczone ryby (z ogonkami) obsypałam przyprawą do ryb i odstawiłam do lodówki na kilka godzin. Wyciągnęłam z szafki dawno nie używane bambusowe naczynko do gotowania na parze. Pokroiłam cebulę w plastry, część rozłożyłam na dnie naczynka tworząc pierzynkę dla ryb, na to położyłam ryby w każdą wkładając po kawałku cebuli. całość posypałam obficie suszonymi ziołami, pokrojonym w plasterki czosnkiem. Skropiłam lekko sokiem z cytryny i obłożyłam kawałkami owocu. Naczynie z rybami postawiłam na garnku z gotującą się wodą na jakieś 15-20 minut. Trzeba sprawdzać, żeby rybki się nie rozpadły. Gdy już były gotowe, zrobiłam sos do ryby Winiary, który idealnie skomponował się ze smakiem dania. Palce lizać!



Akcja: Nie kradnij zdjęć! Smacznie Z Joanna

Wypromuj również swoją stronę Wykrywacz smaku - www.wykrywacz-smaku.pl - moja galeria Top Blogi Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi Durszlak.pl
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...