kulinarne fascynacje w zwykłej polskiej kuchni
niedziela, 31 października 2010
Gotowanie z Winiarami 12.10.2010

Ponieważ tak się stało, że moi współuczestnicy Gotowania z Winiarami już zamieścili swoje relacje, przyszła pora i na mnie :) . Zrobię to w ramach podsumowania mojego pierwszego miesiąca na blogu i pierwszego miesiąca bycia ambasadorką marki WINIARY.

12 października 2010 wraz z innymi Ambasadorami wzięłam udział w akcji wspólnego gotowania z marką Winiary. Do Warszawy przyjechałam już 11 października, ponieważ Winiary zapewniało uczestnikom nocleg w hotelu Campanile.  Przed wyjazdem umówiłam się z Moniką, że pojedziemy razem, ponieważ autobus jadący z jej miasta do Warszawy – zahacza również o moją mieścinę :) I tak oto poznałyśmy się w autobusie – dzięki Monia za miłą podróż!

W hotelu rozglądałyśmy się za pozostałymi Ambasadorami, ale… tak to jest, jak się człowieka nigdy na oczy nie widziało, to i ciężko się domyślić who is who :) Rano okazało się, że wszyscy się szukaliśmy – a teraz następnym razem już będziemy mądrzejsi i na pewno się znajdziemy w celu miłej rozmowy integracyjnej. Trzeba przecież nadrobić zaległości, prawda?

Wieczorem poszłyśmy sobie zobaczyć Warsaw by Night, a rankiem wyruszyłyśmy do siedziby Nestle. Taksówką. Z panem taksówkarzem, który chyba nie bardzo orientuje się w stolicy. Tak się złożyło, że trzymając mapę na kolanach musiałam pana pokierować, bo inaczej zrobilibyśmy jeszcze ze 2 kółeczka, zaliczyli ze 2 postoje (przy włączonym liczniku) i w ogóle. No ale nic, w końcu jak przygoda, to przygoda :)

Spóźnione zjawiłyśmy się w końcu na miejscu, ale okazało się, że jeszcze kilka osób nie dotarło, więc spokojnie napiłam się kawki. Agnieszka wprowadziła nas w temat, a Pani Fotograf bardzo chętnie przystąpiła do udokumentowania naszej pracy w profesjonalnej kuchni, która tak na marginesie zrobiła na mnie wrażenie.


No a potem… rozpoczęła się gorączka kuchenna :) Każdemu  z Ambasadorów przydzielono 2 asystentów.  Ja miałam przyjemność gotować z 2 Gośkami, które bardzo serdecznie pozdrawiam i bardzo, bardzo im dziękuję za pomoc. Zrobiły za mnie całą „brudną” robotę czyli np. obieranie i krojenie cebuli, obieranie ziemniaków.


Kiedy już wszystkie dania wjechały na stół, a zapachy skręciły nam żołądki w pętelki, zasiedliśmy do wspólnego próbowania tych wszystkich pyszności.  Ja przygotowałam sałatkę ziemniaczaną, prostą surówkę i bitki z piersi kurczaka w sosie pieczarkowym – prezentuję je na zdjęciach poniżej.


Bardzo dziękuję wszystkim, których spotkałam: Andrzejowi i Irence (autorom bloga: http://grumko.blox.pl/html), Dorocie (autorce bloga: http://smakuje.blox.pl/html ), EliMonice i Patrycji. Jesteście wspaniali i cieszę się, że dane mi było Was poznać!


Dziękuję Winiarom za to, że mogłam spotkać tych wszystkich cudownych ludzi, dla których gotowanie jest pasją.

To był wspaniały dzień, pełen emocji i niespodzianek. No i miłych prezentów. Winiary wręczyło każdemu z nas przepiękną patelnię i zestaw produktów!

Do zobaczenia na następnym spotkaniu!

 

Pasztet z grzybami leśnymi

Gotujemy po polsku!

Nazbierało się troszkę grzybków w tym roku, postanowiłam więc wypróbować przepis na pasztet z grzybami, który znalazłam w gazecie. Nigdy takiego nie jadłam, czas posmakować :) – pora na to odpowiednia.

Potrawę przygotowałam w ramach akcji Gotujemy po Polsku!, której patronem jest serwis zpierwszegotloczenia.pl

Składniki:

  • 1 kg grzybów
  • 25 dag świeżego boczku
  • Cebula
  • 10 dag masła
  • 5 dag smalcu
  • Mała bułka
  • Jajko
  • 10 dag włoszczyzny (marchew, seler, pietruszka i por)
  • Sól i pieprz
  • Majeranek
  • Liść laurowy
  • Gałka muszkatołowa
  • Mielony imbir

Boczek, włoszczyznę i liść laurowy gotujemy aż do miękkości. Boczek wyjąć.  Odlać trochę wywaru i namoczyć w nim bułkę. Cebulę obrać i pokroić w kostkę. Podsmażyć na łyżce smalcu na złoto. Boczek, cebulę i odciśniętą bułkę mielimy w maszynce do mięsa.

Grzyby oczyszczamy, myjemy i 2-3 razy przepuszczamy przez maszynkę. Dodajemy do masy z boczku i doprawiamy solą, pieprzem, gałką, imbirem i majerankiem. Wbijamy jajko i mieszamy.

Na głębokiej patelni roztapiamy masło i resztę smalcu. Na rozgrzany tłuszcz wykładamy masę i dusimy ok. 20 minut. Następnie przekładamy do naczynia żaroodpornego i zapiekamy w piekarniku ok. 40 minut w temp. 1800C.

12:56, js28 , grzybowo
Link
sobota, 30 października 2010
Apple Fritters

Sezon na jabłka już trwa. Wszyscy się zajadają tymi cudownymi, pachnącymi  owocami. Prześcigają się w pieczeniu szarlotek, strudli, jabłeczników (chyba to to samo co szarlotka). A ja znalazłam w moich magicznych szufladach przepis z kuchni kanadyjskiej na Apple Fritters.

Jego zrobienie zajmuje troszkę czasu, ale smak…tego się nie da zapomnieć. Oczywiście robiłam je pierwszy raz, więc… pierwsza partia poszła do kosza (miały być wysmażone na złoto, a nie na głęboki brąz ;/ ). A że człowiek uczy się na błędach, więc następne wyszły jak marzenie :) Polecam serdecznie jako alternatywę dla innych jabłkowych ciast. No i można to potraktować jako przekąskę zamiast chipsów  - trochę zdrowsze, choć smażone.

Składniki:

  • 2+3 łyżki cukru
  • 25 dag mąki
  • ok. ½ litra gorącej wody
  • 2 łyżki stopionego masła ( ja użyłam Kasi)
  • 2 białka ( lub 2 całe jajka)
  • 4 jabłka (im twardsze tym lepsze)
  • Cukier puder wymieszany z cynamonem do posypania.

Wymieszać mąkę z solą, 2 łyżkami cukru i stopionym masłem. Powoli, ciągle mieszając, wlewać ciepłą wodę, aż powstanie ciasto o konsystencji naleśnikowej. Odstawić na 2 godziny do napęcznienia.

Jabłka cienko obrać, wydrążyć gniazda nasienne bez rozcinania owoców. Potem pokroić jabłka w krążki, posypać pozostałymi 3 łyżkami cukru i odstawić.

Ubić białka na sztywną pianę (jeśli wzięliśmy całe jajka, to należy ubić je jak na omlet) i dodać do ciasta. Wymieszać.

W cieście zanurzać krążki jabłek i smażyć na złoto  w głębokim, dobrze rozgrzanym tłuszczu. Po wyjęciu osączać na ręczniku papierowym, posypać cukrem z cynamonem i od razu podawać.

Pycha! Ja bym zmieniła nazwę na: Niebo w gębie :)


czwartek, 28 października 2010
Zupa pijacka :)

Zimno mi dzisiaj od samego rana, nos zatkany, głowa pęka… słońca brak :(. Na taki stan i zimną porę proponuję więc  Zupę pijacką prosto z Kanady!

Kanadyjscy Indianie i Traperzy jedli to co zdołali upolować. Nie musiało być smacznie, wystarczyło, że miało dużo kalorii.

Proponowana zupka ma sporo kalorii, ale do tego jest bardzo smaczna i rozgrzewa. Nie wiem czemu się nazywa pijacka – może dlatego, że tłuszcz z boczku ochroni żołądek podczas spożywania alkoholu, a może jest po prostu doskonała na kaca. No, ja testować w taki sposób nie będę. Mnie bardzo odpowiada jej smak, jest syta, pożywna i błogo rozgrzewa…

Składniki:

  • 2 łyżki suszonych ziół (majeranku, rozmarynu, oregano)
  • 10-15 dag chudego boczku lub bekonu pokrojonego na kawałki
  • 3 duże posiekane cebule
  • 6 pszennych tostów pokrojonych w kostkę
  • 5 szklanek bulionu wołowego Winiary
  • sól i pieprz

Namoczyć zioła w zimnej wodzie, osączyć. Boczek wysmażyć w rondlu o grubym dnie. Dodać cebule i smażyć, aż zrobią się brązowe. Wrzucić do rondla tosty i mieszać, aż pokryją się cebulą.

Wstawić rondel do piekarnika nagrzanego do 1750C, poczekać 15 minut i wyjąć. Składniki z rondla przełożyć do garnka, dodać bulion i zioła. Gotować godzinę na małym ogniu, doprawić solą i pieprzem.


Przypominam o trwającym na moim blogu mini konkursie z marką WINIARY. Do wygrania super kalendarze z przepisami na pyszne zupy na cały rok.

Także na stronie Winiary trwają konkursy – warto wziąć w nich udział!

środa, 27 października 2010
Placek po galicyjsku kontra...zapchany piec

Zapchał mi się piec… Zimno w domu od 3 dni – dopiero dzisiaj przyszedł zdun (zresztą po moim telefonie). Wyczyścił kanały, ale zostawił niezły bałagan z sadzy i rozbitych starych kafli. Nie ogarniam już tego, jestem zła i chociaż w piecu ogień wesoło huczy, to wcale mi to humoru nie poprawia :(

Może coś pysznego sprawi, że poczuję się lepiej? Stwierdziłam, że nic lepiej nie poprawi humoru niż Placek ziemniaczany po galicyjsku. Przepis znalazłam w starym kalendarzu.

Składniki:

  • 5 średnich ziemniaków
  • Średnia biała cebula
  • 2 jajka
  • 2 łyżki mąki pszennej
  • Natka pietruszki (według uznania)
  • 20 dag twarogu
  • 4 łyżki śmietanki
  • Sól, pieprz
  • Olej do smażenia

Ziemniaki i białą cebulę obrać i zetrzeć na tarce (albo rozdrobnić w malakserze). Dodajemy jajka, mąkę i mieszamy. Doprawiamy solą i pieprzem.

Twaróg mielimy, dodajemy posiekaną natkę i śmietankę. Doprawiamy do smaku.Mieszamy

Na patelni rozgrzać 3-4 łyżki oleju. Nakładać po 2 równe placki (ja nakładam masę na całą patelnię i potem dzielę na pół) i smażyć z obu stron na złoty kolor.

Na spodni placek nałożyć grubą warstwę twarogu i przykryć drugą połówką.

Smacznego!


PS. Placek galicyjski wygrał z zapchanym piecem!

wtorek, 26 października 2010
COXA DE FRANGO

Nadszedł czas na spróbowanie kuchni światowej. Na pierwszy ogień ognista Brazylia i wspaniałe Coxa De Frango. Przepis zaleca grillowanie mięsa – tak też zrobiłam, ale myślę, że lepiej chyba będzie po prostu upiec je w piekarniku w brytfannie podlewając marynatą.

Składniki:

  • 5 udek kurczaka
  • 5 podudzi kurczaka (pałek)
  • 150 ml jasnego piwa
  • 150 ml oleju roślinnego
  • 7 obranych ząbków czosnku
  • szczypiorek i natka pietruszki
  • 1 cytryna
  • 3 liście laurowe
  • 1 łyżka ziarnistego czarnego pieprzu
  • świeżo mielony czarny pieprz
  • słodka papryka w proszku
  • sól

Mięso opłukać, osuszyć, natrzeć solą, pieprzem i papryką. Przełożyć do miski, dodać listki laurowe, ziarna pieprzu, polać wszystko piwem. Zmiksować olej z czosnkiem, dodać posiekany szczypiorek i natkę (tyle ile się lubi). Wlać do mięsa razem z sokiem z cytryny. Przykryć miskę i wstawić do lodówki na 6 godzin.

Mięso osączyć i upiec na grillu, od czasu do czasu smarując marynatą.


Korzystając z okazji, że miałam włączony grill elektryczny – grillowałam jeszcze ziemniaczki pokrojone w duże cząstki, obsypane Vegetą pikantną i skropione oliwą. Do tego naprędce wymyślona surówka: 2 ogórki konserwowe drobno pokrojone + oliwa + sos sałatkowy Wiosenny.

I obiadek gotowy!


 

poniedziałek, 25 października 2010
Rozgrzewająca zupa z maślaków

W ramach akcji Winiary Październik Miesiącem Zup ugotowałam jedną z moich ulubionych. Można ją nazwać sezonową bo robi się ją ze świeżych maślaków, ale ja jestem przewidująca i zawsze zamrażam kilka porcji grzybów w sam raz na ugotowanie właśnie tej zupy. Jest bardzo sycąca i rozgrzewająca. Polecam wszystkim!

Składniki:

  • 50 dag maślaków
  • 1 duża cebula
  • 1 litr bulionu
  • 5 dag masła
  • 0,5 szkl. śmietany lub jogurtu naturalnego
  • do smaku gałka muszkatołowa
  • do smaku sól i pieprz

Maślaki obrać, umyć i osączyć. Obgotować w lekko osolonej wodzie. Pokroić w grubsze plastry, mniejsze można zostawić w całości. Cebulę pokroić. W rondlu rozgrzać masło, wrzucić cebulę i zeszklić ją. Dodać maślaki - dusić na małym ogniu, aż puszczą sok. Przygotować 1 litr bulionu warzywno - grzybowego, lub warzywnego. Można ugotować ze świeżych warzyw, można z kostki. Wlać do grzybów, wymieszać. Gotować ok. 10 - 15 minut. Pod koniec gotowania dodać śmietanę (jeśli ktoś woli gęstszą można dodać mąki). Przyprawić solą, pieprzem i startą gałką muszkatołową. Można dodać odrobinę soku z cytryny. Podawać z makaronem.


Zapraszam także wszystkich na mini konkurs, który trwa do końca października. Wystarczy wziąć udział w dyskusji i można zdobyć piękny kalendarz Winiary!


22:50, js28 , zupy
Link
Październik Miesiącem Zup - konkursy z Winiarami

Październik jest miesiącem zup, dlatego firma Winiary pod hasłem „Zupy to nasza specjalność” zaprasza do gotowania i smakowania tego jakże ważnego elementu naszych obiadów. Badania mówią, że Rocznie jako naród zjadamy 4,5 miliarda litrów zup, co daje 125 litrów na osobę! Statystyczna polska gospodyni zna pięć przepisów na zupę, a w poniedziałki najczęściej gotuje… zupę pomidorową. Badania pokazały, że dla jednej trzeciej respondentów hasło to oznacza, iż tradycyjne, polskie smaki stanowią specjalność marki Winiary. Jedna czwarta uznała, że to zupy marki Winiary są polską specjalnością, a zdaniem jednej piątej badanych marka Winiary posiada najlepsze przepisy na zupy oraz jest gwarancją domowego smaku zupy (źródło: Badanie konsumenckie WINIARY, Ipsos 2010).

Na stronie www.winiary.pl z okazji „Październik Miesiącem ZUP” dla miłośników gotowania przygotowano mnóstwo atrakcji – konkursy w prasie i Internecie, bajki o zupach dla najmłodszych oraz kalendarz pełen kulinarnych inspiracji, w którym rok trwa od października do października.

 


Ja również zapraszam do brania udziału w konkursach Winiary, ale przede wszystkim do gotowania pysznych zup z tradycjami a także próbowania i tworzenia nowych smaków, które mogą się okazać inspiracją dla innych.


UWAGA! MINI KONKURS! DO 31 PAŹDZIERNIKA!

W ramach tej akcji zachęcam wszystkich do dyskusji na temat zup – jaki jest Wasz stosunek do nich, czy często je jadacie, jakie macie ulubione smaki, czy próbujecie łączyć nowe składniki. Mam nadzieję, że dyskusja się rozkręci – październik jeszcze trwa. Więc dzielcie się swoimi spostrzeżeniami, a z najbardziej kreatywnymi w swych wypowiedziach pięcioma osobami podzielę się pięknym kalendarzem Winiary.


niedziela, 24 października 2010
Festiwal Dni Herbaty 2010

 

Październik to miesiąc herbaty! Festiwal Dni Herbaty jest organizowany przez Dilmah po raz czwarty. Jego celem jest propagowanie sztuki parzenia, podawania oraz picia Dobrej Herbaty. Festiwal odbywa się od 1 do 31 października 2010 w całej Polsce.

Kiedy odwiedzam piernikową stolicę Polski, uwielbiam przechadzać się najsłynniejszą ulicą toruńskiej Starówki – ul. Szeroką. Ma swój niepowtarzalny klimat starych kamieniczek i uroczych małych kafejek. Jedną z nich jest Kawiarnia Dom Czekolady. Pełna uroku, kusi  domowym wystrojem wnętrza i zapachem kawy i słodkości dochodzącym aż do ulicy.

Tym razem skorzystałam z gościnności Domu Czekolady i w ramach Dni HerbatyDilmah, wstąpiłam spróbować pysznych połączeń.

Zamówiłam herbatę Nuwara Eliya. To herbata czarna, lekka lecz ostra – łagodzi smak dań pikantnych i wzbogaca smak delikatnych słodkich deserów.

Faktycznie herbata parzy się doskonale, ma wyraźny smak i piękny bursztynowy kolor.  Smakuje wyśmienicie, zwłaszcza w tak sympatycznym otoczeniu.

W menu przygotowanym z okazji Dni Herbaty Dilmah było wyszczególnione, z jakimi smakami komponuje się dany rodzaj herbaty. A, że Dom Czekolady to typowa kawiarnia, więc dopasowywano smaki do deserów m.in. szarlotki i paschy. Cieszę się, że miałam okazję spróbować nowego smaku herbaty. Chętnie do niej wrócę.

Próbowałam zrobić zdjęcie, ale niestety telefonem komórkowym, ponieważ aparat zostawiłam w domu. Jednak i tak nic nie odda smaku i aromatu herbaty, dopóki sami jej nie spróbujemy!



Skorupki waflowe nadziewane sałatką z paluszkami krabowymi.

Właśnie wróciłam...jestem trochę zmęczona, ale musiałam wymyśleć coś szybkiego na kolację.  Jak zwykle konkretny przegląd lodówki i szafek i  oto są!

Skorupki waflowe nadziewane sałatką z paluszków krabowych :)

Składniki:

- opakowanie skorupek waflowych

- 2- 3 jajka ugotowane na twardo

- 100 g paluszków krabowych

- 2 ogórki kiszone

-majonez Winiary

- sól i pieprz

Wszystkie składniki pokroić w drobną kosteczkę, doprawić solą i pieprzem, połączyć majonezem i nałożyć do skorupek. Bardzo szybka przekąska, zwłaszcza jak ktoś jest zmęczony i troszkę zgłodniały :)

Polecam!

 

aha! Sałatkę można zmiksować i potraktować jako pastę do kanapek :)


 
1 , 2 , 3



Akcja: Nie kradnij zdjęć! Smacznie Z Joanna

Wypromuj również swoją stronę Wykrywacz smaku - www.wykrywacz-smaku.pl - moja galeria Top Blogi Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi Durszlak.pl
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...